Siedziałam przed chwilą na tym nieszczęsnym parapecie , owinięta kocem, gdzieś za plecami unosiły się końcowe dźwięki płyty " miłość uwaga ratunku pomocy " Hey, w płucach kłębił się dym, a w sercu rozczarowanie tak niewyjaśnione, i nieustające , że aż zabolało. A przecież już nic miało nie boleć, szczególnie serce... Płakałam do wewnątrz , dyskretna po kość.
To będzie smutny środowy wieczór przy Kasi Nosowskiej mej ukochanej, zapalonej lampce z Ikei, która świeci, tak jak powinna świecić lampka przy takim humorze jak dzisiejszy, herbacie z sokiem, tylko malinowym, on podobnie jak lampka pasuje do mojego nastroju i i i ... i tej tęsknoty.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz